Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Mika
Wyszłam na dwór szukać telefonu Żorża i zobaczyłam Martę siedzącą na schodach i płaczącą.Podeszłam do niej i objełam ramieniem.
-Co się stało? Gdzie Marysia?
-Przepraszam... -wyszeptała
-Ale co się stało?
-Podjechał czarny samochód...szarpałam się z nimi ale... - łkała - oni byli silniejsi i...zabrali Marysię.Zostawili tylko...to -powiedziała rozdygotanym głosem.Dała mi kartkę na której,były poprzyklejane litery z gazet.Odczytałam na głos.
-NIE ZOBACZYCIE POTWORA DOPÓKI NIE ZAPŁACICIE OKUPU 2 000 000 EURO .MACIE CZAS DO MIESIĄCA PÓŹNIEJ NIE ZOBACZYCIE SIĘ Z MAŁĄ. -rozpłakałam się.Zabrałam Martę i poszłam z nią do domu.
-Co się stało? -spytał Gustav jak tylko weszliśmy do domu.Miał wystraszoną minę.Pobiegł po apteczkę bo Marta miała rozciętą brew.
-Upowadzili Marysię -wyszeptałam gdy wrócił.
-Jak to? -prawie krzyknął Tom
-Nie wiem.Marta mi mowiła że podjechało auto i ją zabrali.Zostawili tylko tą kartkę -podałam im kawałek papieru na którym wszystko było napisane.
-Miesiąc?!
-Tak Georg miesiąc.Ja nie wiem co mam robić.Jestem totalnie załamana.Kto i dlaczego zabrał Marysię? Jaki miał motyw? Nic nie rozumiem -powiedziała Marta
-Dziewczyny idźćcie się polożyć,musicie odpocząć,jesteście rozdygotane.Chcecie herbaty?
-Nie dzieki.Masz rację położymy się już.Chodź Marta -powiedziałam i poszłam z siostrą na górę.Gdy weszłam do pokoju od razu poszłam do łazienki.Nalałam ciepłej wody do wanny i dolałam olejek eteryczny.Położyłam się w wannie.Jedno co nie dawało mi spokoju to tylko pytanie "dlaczego akurat Marysia? Nic z tego nie rozumiem. Kto chciał zabrać akurat ją? Może nas obserwowali? A może widzieli że wchodzą do nas chłopcy z TH? Nie no bezsensu przecież nie wymyślili tego na poczekaniu w samochodzie,to nie realne.Chociaż z drugiej strony... .Jak tylko przyjdzie tata z "mamą" wszystko mu powiem..muszę.Napewno zadzwoni po policję.Miejmy nadzieję że to pomoże.". Woda zaczęła się robić zimna więc postanowiłam wyjść z wanny.Dokładnie owinęlam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki po piżamę.Gdy byłam już ubrana,położyłam się do łóżka.Przypomniały mi się słowa Marysi "Marta chce pojeździć na rowelku".Ostatnie słowa które słyszałam z jej ust. Nagle coś wyprowadziło mnie z rozmyślań.
-To tata -powiedziałam do siebie.Zeszłam na dół i przywitałam się z tatą i jego żoną.
-hej -powiedział -co ty taka zapłakana.
-Usiądź tato,wszystko Ci opowiem.Chcecie czegoś do picia? -Spytałam i po 15 minutach wszyscy siedzieli w salonie popijając herbatkę.
-Tato -zaczęłam - muszę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego - powiedziałam i spojrzałam w stronę Gustava. - Więc chodzi o to że uprowadzono Marysię.
-Jak to? -spytała Mama
-Nie wiem dokładnie,z tego co słyszałam od Marty to podjechało jakieś czarne auto i ją zabrało.Zostawili tylko jakiś świstek -powiedziałam i podałam kartkę rodzicom.Po moim policzku popłynęła słona,ciepła łza.
Następnego dnia wstałam już o 5 rano.Założyłam czarne rurki,T-shirt i bluzę.Nie malowałam się -nie miałam humoru.Zeszłam na dół i zobaczyłam cos co bardzo mnie zaskoczyło.
-Marta po co ci te walizki?
-wyjeżdżam...do Los Angeles wiesz..tam mieszka moja mama i tata i obiecali że się mną zajmną i..-powiedziała szeptem a po chwili dodała oziębłym,suchym głosem - Marysi nie znaleziono.Jak ją znajdą to wyślijcie ją do mnie. Wyszła z domu i po chwili siedziała w limuzynie która po nią przyjechała.
-Tato! Mamo! -krzyknęlam - dlaczego to wszystko dzieje się tam szybko? Cale moje życie mknie za szybko! Od początku : porod mamy,kłótnia z ojczymem,dom dziecka,poźniej zamieszkałam tutaj z Martą i Marysią aż w końcu ją uprowadzili a Marta ma wszystko gdzieś i tak po prostu wyjechała! Ja w to nie wierzę...idę się przejść -powiedziałam,założyłam kurtkę i wyszłam.Pogoda była deszczowa - czyli po prostu padało.Szłam ulicami miasta,z moich przemoczonych włosow spadały krople wody.Nagle zza zakręu wyjechało czarne BMW identyczne jakim zabrano Marysię.Zaczęłam za nim biec.Wielkie,słone krople łez spływały mi po policzkach.
-Stój!! -krzyknęłam za samochodę -St..ój - wyszeptałam drżącym głosem zatrzymując się na środku ulicy.Uklękłam.Teraz płakałam coraz bardziej.Usłyszałam piorun,zaczęłam się burza.Ja nie ruszałam się z miejsca.Usiadłam na zimnym asfalcie,skuliłam nogi i płakałam.Miałam dość,siebie swojego życia.Poszłam do parku,nad jeziorko.Wzięłam kamień i rzuciłam go na taflę wody uginającą się pod uderzeniami kropel deszczu.Po godzinie spacerowania wróciłam do domu.Cała mokra i załamana.Połozyłam się do łóżka.Nie spałam długo.Pół godziny później obudził mnie straszny,przeszywający krzyk...wycie.Wybiegłam na korytarz.
-Co się stało? -spytałam szeptem Gustava i rodziców którzy klęczeli przy schodach i patrzeli gdzieś w dół.
-Cii..ktoś jest w domu,nie wiemy kto ale zabił Mike -powiedział tata.Ahh no tak nie wspomniałam...Mika to mój pies którego miałam przy sobie cały czas,w domu dziecka i tu w normalnym domu.Łza spłynęła mi po policzku.Dlaczego ja mam takiego pecha? To mnie powinni uprowadzić,to ja powinnam miec to gdzies,to mnie powinni zabić.
Głosuj (0)
|| L. ||
http://after-humanoid-city.blog.onet.pl/ nowa notk;)
|| brak www || data: 6/06/2010 22:47:30
host93179226203.impact2.3s.pl || IP: 93.179.226.203
|| Emo_GiRl/Jagoda :* ||
Noo sytuacja się pogarsza,ale mam nadzieje że wszystko będzie ok..
|| brak www || data: 14/04/2010 17:35:04
dpd215.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.24.137.215